środa, 30 lipca 2008

Miasto u podnóża gór.

Las Cruces poniosło wiele szkód ze strony bandy O'Donnella, który traktował miasto jak spiżarnię, sypialnię, dostawcę wszelkich usług i rąk do pracy oraz harem. Starsi mieszkańcy do dziś czują strach słysząc zbliżającą się dużą grupę jeźdźców.

Miasto dość poważnie ucierpiało podczas rozprawy z bandą O'Donnella. Kilka ważnych budynków spłonęło, na cmentarzu pojawiło się wiele nowych nagrobków. Szkody materialne zostały szybko zrekompensowane - każdy zabity lub pojmany szeregowy złonek bandy wart był ponad sto dolarów. Kurs znaczniejszych osobistości był jeszcze wyższy. Pieniędzy na odbudowę zatem nie zabrakło. Dziś Las Cruces jest szybko rozwijającym się miejscem - zwłaszcza od kiedy w pobliskich górach odnaleziono złoto, a Bayou Vermillion zdecydowało się doprowadzić tam nitkę torów.

Spośród przywódców buntu mieszczan wywodzą się dzisiejsze najznamienitsze osobistości Las Cruces, prawdziwe filary tej społeczności. Burmistrz, szeryf, właściciel dwóch saloonów, kilku bogatych ranczerów - to oni stali za zrywem mieszkańców Las Cruces, a dziś cieszą się powszechnym szacunkiem. Szczególną uwagę zwraca na siebie szeryf Morgan, który wraz z kilkoma pomocnikami, jest w stanie utrzymać pokój w mieście nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Chociaż wiele lat dostaku sprawiło, że Morgan nie jest już najlepszym biegaczem, to jego siła, refleks i celność do dziś budzą podziw. Morgan ma jedną słabość - podczas rządów O'Donnella został postrzelony przez jednego z jego zbirów. Bandyta uszedł z życiem podczas zrywu mieszkańców miasta i słuch po nim zaginął. Mimo to szeryf do dziś pała żądzą zemsty - mieszkańcy mówią o tym z rozbawieniem, gdyż szanse na spotkanie szeryfa i przestępcy są niemal żadne. Mieszkańcy mogą żartować, nie wiedzą bowiem, że znienawidzony przez Morgana człowiek dwa dni temu nabył bilet kolejowy Austin do Las Cruces.

Brak komentarzy: